wtorek, 18 czerwca 2013

Rozdział 1. „Nie rezygnuj z marzeń. Nigdy nie wiesz, kiedy okażą się potrzebne”


I oto pierwszy rozdział. Trochę krótki, ponieważ to na razie małe wprowadzenie. Nie wiem czy w ogóle ktoś to będzie czytał i czy komuś spodobają się moje "wypociny", ale jednak zaryzykuję.

Dzisiaj wieczorem wylatuje do Dortmundu. Chcę spełnić swoje najskrytsze marzenia, czyli studiowanie dziennikarstwa na Uniwersytecie Dortmundzkim. Papiery złożyłam już miesiąc wcześniej na studia zaoczne. Musiałam pożegnać się z rodziną i przyjaciółmi. Będę za nimi strasznie tęsknić. O 18.00 miałam wylot. Lot minął bardzo spokojnie. Kiedy weszłam już do swojego nowego mieszkania od razu walnęłam się na łóżko i nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Rano pomknęłam na Uniwersytet. Miałam mieć pierwsze zajęcia. Po zajęciach poszłam na obiad. Kiedy przeglądałam gazetę zobaczyłam ofertę pracy: „Poszukujemy dziennikarza bądź dziennikarki, którzy specjalizują się w dziennikarstwie sportowym. Zainteresowanych prosimy o zgłoszenie się pod numer telefonu…”. Od razu zadzwoniłam i umówiłam się na spotkanie na godzinę 17.00.  Poszłam trochę wcześniej i równo o 17.00 weszłam do gabinetu. Był to szef BVB.
-Dzień dobry. Mam na imię Julia Wojciechowska i byłam umówiona na spotkanie – powiedziałam i przedstawiłam się  
-Dzień dobry. Tak, tak, pamiętam. Proszę usiąść. Ma pani przy sobie swoje CV ? – zapytał się mnie i okazałam się bardzo miły. 
-Tak, oczywiście. Proszę. – wyjęłam z torebki teczkę i podałam mu do rąk.  
-Hmm, ma pani bardzo dobre CV. Zaczęła pani studia dziennikarskie. Zna pani angielski i niemiecki. Nawet pracowała już pani w takim zawodzie.
–Tak, ale pracowałam dosyć krótko ponieważ byłam tylko w zastępstwie.   
–Dobrze, dostaje pani tą pracę. Jest pani jedyną osobą, która ma aż tak dobre CV. Będzie pani zarabiać 3000 tysiące euro miesięcznie. Oczywiście rozumiem, że pani studiuje, więc będzie mogła pani się zwalniać wcześniej z pracy. W ciągu roku ma pani do wykorzystania 12 tygodni urlopu. Czy zgadza się pani na takie warunki ?  
-Oczywiście. Bardzo dziękuje. 
–Proszę podpisać tu i tu – pan podał mi do ręki dwa papiery.
– Niech zjawi się pani jutro o 10.00 rano. Chłopcy mają trening i pozna ich pani.                                 –Dobrze. Dziękuje. Dowidzenia. – powiedziałam z uśmiechem i wyszłam z gabinetu

Po spotkaniu poszłam do mieszkania. Weszłam na skype i porozmawiałam trochę z rodzicami i rodzeństwem. Później obejrzałam jakiś film i poszłam spać. Wstałam o 7.30. Zrobiłam sobie śniadanie, wykąpałam się i poszłam na stadion Iduny. Kiedy weszłam do środka od razu przywitał mnie trener, czyli pan Jurgen Klopp.
-Dzień dobry. Nazywam się Julia Wojciechowska i .. – pan Klopp nie pozwolił mi dokończyć zdania
-Tak wiem. Szef już mi wszystko powiedział. Poczekaj zawołam chłopaków. – powiedział pan Klopp i zawołał wszystkich piłkarzy.
-To jest pani Julia Wojciechowska i od dzisiaj będzie z nami pracować.
-O nie tylko nie pani. Mówcie mi Julia. – powiedziałam z uśmiechem, a wszyscy piłkarze po kolei zaczęli mi się przedstawiać.
-Dobra panowie. Na dzisiaj koniec. Do zobaczenia jutro.
-Dowidzenia trenerze – opowiedzieli chórem i ze stadionu pomaszerowali do szatni
-Mam nadzieję, że nie przestraszyłaś się naszych chłopców ? – zapytał z uśmiechem pan Jurgen
-Nie są aż tacy straszni. – odpowiedziałam i oboje zaczęliśmy się śmiać
-W takim razie widzimy się na jutrzejszym treningu. Dowidzenia – powiedział pan Klopp kiedy wychodziliśmy ze stadionu.

Kiedy oddaliłam się już kilka metrów od wyjścia ze stadionu usłyszałam, że ktoś mnie woła.




Stadion Signal Iduna Park:

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz