Odwróciłam się i
zobaczyłam Roberta, Marco, Mario, Łukasza i Kubę.
-Julka chodź podwieziemy
cię – powiedział Łukasz
-Nie będę wam robić
kłopotu, chętnie się przejdę
-A tam przestań.
Chłopacy w końcu
przekonali mnie. Jechałam razem z Łukaszem i Marco.
-Może chciałabyś wybrać
się z nami dzisiaj do klubu ? – zapytał Łukasz
-Właściwie czemu nie. I
tak nie mam zbytnio co robić.
-No to świetnie. Jesteśmy
umówieni. Przyjedziemy po ciebie o 19.30 z Ewą.
-Nie musicie, przecież
sama trafię.
-Dla nas to czysta
przyjemność i tak mieszkamy niedaleko ciebie, więc jest nam po drodze.
Po około 20 minutach
drogi byłam już w domu. Zaczęłam przygotowywać się na imprezę. Ubrałam czarną
sukienkę z baskinką, żółte szpilki, a do tego dobrałam żółtą kopertówkę. Włosy
rozczesałam i lekko polokowałam lokówką, a oczy pomalowałam delikatnym beżowym
cieniem, zrobiłam kreski eye-linerem i potuszowałam rzęsy, usta pomalowałam
szminką w odcieniu nude. Zgodnie z umową o 19.30 Łukasz i Ewa czekali już na
mnie pod blokiem. Wyszłam i przedstawiłam się Ewie. Całą drogę rozmawiałyśmy.
Zajechaliśmy też po Mario. Wiedziałam, że z nim za szybko się nie polubię. Po
prostu coś mnie od niego odpychało. Kiedy byliśmy już w klubie cały czas
rozmawiałam z Ewą i Agatą – żoną Kuby. Zaprzyjaźniłyśmy się. Wypiłyśmy kilka
mojito, a ja zobaczyłam Mario najpierw z jakąś blondynką, z którą się
obściskiwał, a za godzinę całował się już z jakąś brunetką. Nienawidzę takich
ludzi jak on. Po jakimś czasie dosiadł się do naszej loży i zaczęliśmy
rozmawiać.
-Juleczka, a może
zatańczysz ze mną ? – zapytał mnie Mario z tym swoim cwaniackim uśmieszkiem
-Mam być twoją kolejną
zabawką na dzisiejszej imprezie ? – zapytałam z lekką ironią
-Ej, co cię ugryzło ?
-Po prostu żal mi tych
wszystkich dziewczyn z którymi się obściskujesz.
-Ja tylko chciałem
zaprosić się do tańca, a ty mi prawisz jakieś kazania.
-Nie ja po prostu jestem
szczera i mówię to co myślę – dodałam z uśmiechem i poszłam po kolejne mojito.
Później tańczyłam z
jakimś chłopakiem, nawet nie pamiętam jak miał na imię, ponieważ trochę się
napiłam i zaliczyłam zgona. Nawet nie wiem jak znalazłam się w swoim
mieszkaniu. Rano wstałam i wzięłam tabletki, ponieważ strasznie bolała mnie
głowa. Nawet nie miałam ochoty nic jeść, więc od razu pojechałam na Idunę.
Przywitałam się z trenerem i chłopakami.
-O proszę nasza obrażalska
przyszła – powiedział Marco i uśmiechnął się do mnie szyderczo
-Obrażalska ? Dobre
stwierdzenie jak na dziesięciolatka – odpowiedziałam i wróciłam do swojej
pracy, czyli przygotowywałam się na wywiad z jedną z niemieckich gazet.
-Haha, ale Ci pojechała.
Już cię lubię Julka! – powiedział Robert przybijając mi żółwika
-Tsaa. Drugi dzień pracy
a jak się rządzi i nawet ma swoje zdanie – skomentował Marco
-Niestety, tak bywa w
moim zawodzie, chłopczyku. – powiedziałam i nie odrywałam wzroku od kartki.
-Naprawdę aż tak mnie nie
lubisz ?
-A czy ja powiedziałam,
że cię nie lubię ? Ja po prostu nie lubię ludzi z takim charakterem jak ty.
Czyli totalni egoiści, którzy myślą, że są pępkiem świata. – powiedziałam z
uśmiechem.
-I kto tu jest egoistą ?
A zresztą po co ja z tobą gadam. Jesteś… a szkoda gadać.
-No jaka jestem ? Proszę
powiedz, jestem otwarta na krytykę.
-Uważasz się na nie wiadomo
kogo, a krytykujesz mnie, może najpierw spójrz na siebie.
-O jejciu, przepraszam.
Obraziłam jakąś tanią gwiazdkę sportu. Tak mi przykro, że aż wcale - teraz już
wiedziałam, że nie dam za wygraną i powiem mu wszystko co o nim myślę – I
lepiej idź biegaj za piłeczką pajacu.
-No teraz to mnie
rozbawiłaś. Pani bezkrytyczna. Gdybyś była facetem to byś miała niezły
wpierdol, ale masz szczęście.
-Naprawdę, tak się boję. I lepiej idź popraw sobie makijaż.
-Ej dobra, dajcie już
spokój. – powiedział Łukasz.
-Zachowujecie się jak
dzieci – dodał Marco
Nie skomentowałam tego.
Wyszłam ze stadionu i zamówiłam taksówkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz