piątek, 21 czerwca 2013

Rozdział 2. „Chłopaku, możesz mieć stado łatwych, a tylko jedną skomplikowaną.”



 Odwróciłam się i zobaczyłam Roberta, Marco, Mario, Łukasza i Kubę.
-Julka chodź podwieziemy cię – powiedział Łukasz 
-Nie będę wam robić kłopotu, chętnie się przejdę
-A tam przestań.

Chłopacy w końcu przekonali mnie. Jechałam razem z Łukaszem i Marco.
-Może chciałabyś wybrać się z nami dzisiaj do klubu ? – zapytał Łukasz
-Właściwie czemu nie. I tak nie mam zbytnio co robić.
-No to świetnie. Jesteśmy umówieni. Przyjedziemy po ciebie o 19.30 z Ewą.
-Nie musicie, przecież sama trafię.
-Dla nas to czysta przyjemność i tak mieszkamy niedaleko ciebie, więc jest nam po drodze.

Po około 20 minutach drogi byłam już w domu. Zaczęłam przygotowywać się na imprezę. Ubrałam czarną sukienkę z baskinką, żółte szpilki, a do tego dobrałam żółtą kopertówkę. Włosy rozczesałam i lekko polokowałam lokówką, a oczy pomalowałam delikatnym beżowym cieniem, zrobiłam kreski eye-linerem i potuszowałam rzęsy, usta pomalowałam szminką w odcieniu nude. Zgodnie z umową o 19.30 Łukasz i Ewa czekali już na mnie pod blokiem. Wyszłam i przedstawiłam się Ewie. Całą drogę rozmawiałyśmy. Zajechaliśmy też po Mario. Wiedziałam, że z nim za szybko się nie polubię. Po prostu coś mnie od niego odpychało. Kiedy byliśmy już w klubie cały czas rozmawiałam z Ewą i Agatą – żoną Kuby. Zaprzyjaźniłyśmy się. Wypiłyśmy kilka mojito, a ja zobaczyłam Mario najpierw z jakąś blondynką, z którą się obściskiwał, a za godzinę całował się już z jakąś brunetką. Nienawidzę takich ludzi jak on. Po jakimś czasie dosiadł się do naszej loży i zaczęliśmy rozmawiać.
-Juleczka, a może zatańczysz ze mną ? – zapytał mnie Mario z tym swoim cwaniackim uśmieszkiem
-Mam być twoją kolejną zabawką na dzisiejszej imprezie ? – zapytałam z lekką ironią
-Ej, co cię ugryzło ?
-Po prostu żal mi tych wszystkich dziewczyn z którymi się obściskujesz.
-Ja tylko chciałem zaprosić się do tańca, a ty mi prawisz jakieś kazania.
-Nie ja po prostu jestem szczera i mówię to co myślę – dodałam z uśmiechem i poszłam po kolejne mojito.

Później tańczyłam z jakimś chłopakiem, nawet nie pamiętam jak miał na imię, ponieważ trochę się napiłam i zaliczyłam zgona. Nawet nie wiem jak znalazłam się w swoim mieszkaniu. Rano wstałam i wzięłam tabletki, ponieważ strasznie bolała mnie głowa. Nawet nie miałam ochoty nic jeść, więc od razu pojechałam na Idunę. Przywitałam się z trenerem i chłopakami.
-O proszę nasza obrażalska przyszła – powiedział Marco i uśmiechnął się do mnie szyderczo
-Obrażalska ? Dobre stwierdzenie jak na dziesięciolatka – odpowiedziałam i wróciłam do swojej pracy, czyli przygotowywałam się na wywiad z jedną z niemieckich gazet.
-Haha, ale Ci pojechała. Już cię lubię Julka! – powiedział Robert przybijając mi żółwika
-Tsaa. Drugi dzień pracy a jak się rządzi i nawet ma swoje zdanie – skomentował Marco
-Niestety, tak bywa w moim zawodzie, chłopczyku. – powiedziałam i nie odrywałam wzroku od kartki.
-Naprawdę aż tak mnie nie lubisz ?
-A czy ja powiedziałam, że cię nie lubię ? Ja po prostu nie lubię ludzi z takim charakterem jak ty. Czyli totalni egoiści, którzy myślą, że są pępkiem świata. – powiedziałam z uśmiechem.
-I kto tu jest egoistą ? A zresztą po co ja z tobą gadam. Jesteś… a szkoda gadać.
-No jaka jestem ? Proszę powiedz, jestem otwarta na krytykę.
-Uważasz się na nie wiadomo kogo, a krytykujesz mnie, może najpierw spójrz na siebie.  
-O jejciu, przepraszam. Obraziłam jakąś tanią gwiazdkę sportu. Tak mi przykro, że aż wcale - teraz już wiedziałam, że nie dam za wygraną i powiem mu wszystko co o nim myślę – I lepiej idź biegaj za piłeczką pajacu.
-No teraz to mnie rozbawiłaś. Pani bezkrytyczna. Gdybyś była facetem to byś miała niezły wpierdol, ale masz szczęście.
-Naprawdę, tak się boję. I lepiej idź popraw sobie makijaż.
-Ej dobra, dajcie już spokój. – powiedział Łukasz. 
-Zachowujecie się jak dzieci – dodał Marco

Nie skomentowałam tego. Wyszłam ze stadionu i zamówiłam taksówkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz